Realizacja zamówienia: 3 dni
Koszt wysyłki od: 13.00 PLN
Producent: SKLEPOGNIOWY

Drugie życie węży pożarniczych.

Oddajemy w wasze ręce portfele wykonane z wycofanych z użycia węży pożarniczych. Węże które przetłoczyły podczas swojej służby tysiące hektolitrów wody w trakcie akcji gaśniczych, wspomagają teraz strażaków będących w potrzebie.

Część zysku z sprzedanych portfeli zostanie przeznaczona na działalność Fundacji Solidarni - Fundacja Pomocy Poszkodowanym Funkcjonariuszom i Pracownikom Państwowej Straży Pożarnej oraz Członkom ich Rodzin. Zaprszam do zapoznania się z działalnością fundacji.
 


Te węże nadal mogą służyć, teraz pomocą dla strażaków.

Opis: Portfel został wykonany w bezalinowego węża pożarniczego i naturalnej skóry. Wielkość 120x95 mm (mieści się dowód rejestracyjny pojazdu) dwie kieszenie na banknoty, kieszeń na bilon zamykana na zatrzask, przegródki na 6 kart kredytowych lub innych dokumentów, kieszeń z siatką. Portfel zapakowany w eleganckie pudełko prezentowe.

 

Uwaga. Ze względu na użyty materiał i akcje w których uczestniczyły węże, portfele mogą różnić się kolorystycznie od tych przedstawionych na zdjęciu. Wszystkie portfele posiadaja nadruki z oznaczeniami producenta lub/i  nadruki użytkowników węży. Wysyłamy losowo.

 

 

Osoby chcące wspomóc akcję i przekazać zużyte węże do produkcji portfeli proszę o kontakt pod nr tel. 535998998 lub e-mail jarek@sklepogniowy.pl

Serdecznie dziękujemy jednostką które wspomogły akcję od tej pory:

1.      KP PSP w Śremie

2.     OSP Pysząca

3.     OSP Turek

Napisz opinię
2017-12-11 11:47:30 - Patrycja

Portfel wygląda świetnie, kontakt bardzo dobry, przesyłka szybko i sprawnie. Bardzo polecam zakupy!

2018-09-27 15:56:04 - Paweł - emeryt PSP

Witam ! Prawdziwy STRAŻAK musi mieć jakiś gadżet zakupoiny w Sklepie Ogniowym ! ! ! Posiadam rewelacyjny portwel z węża strażackiego oraz urządzenie ratownicze renomowanej amerykańskiej firmy RESQME ! ! !...o okularach nie wspomnę ! ! ! POLECAM ! !

Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *